Coslys, szampon naprawczy i intensywna maska z keratyną

Cóż Wam będę długo mówić. Moje włosy nie lubią keratyny. Są po niej suche, szorstkie, ciężko się rozczesują, ale podczas testowania jakiegokolwiek kosmetyku nigdy nie sugeruje się tym co teoretycznie powinno się stać. Podchodzę do tego na neutralnym gruncie, dzięki czemu wyciągam więcej wniosków. Tak samo było podczas duetu, o którym dziś Wam opowiem: szamponie naprawczym z keratyną do włosów osłabionych i zniszczonych oraz intensywnej masce do włosów osłabionych i zniszczonych z keratyną.


SZAMPON NAPRAWCZY Z KERATYNĄ DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH I ZNISZCZONYCH
Formuła szamponu oparta jest na bazie myjącej roślinnego pochodzenia, bez siarczanów. Szampon zawiera roślinną keratynę, tak by naprawdę dogłębnie pielęgnować włosy. Kombinacja składników została tak dobrana, aby oczyszczać włosy bez wysuszania i niszczenia oraz by uczynić ich stylizację wyjątkowo łatwą. Szampon wzmacnia włókna włosów, chroniąc je przed gorącem pochodzącym z suszarki lub prostownicy. Dla uzyskania najlepszych rezultatów, polecamy łączne stosowanie szamponu i intensywnej maski Coslys z keratyną do włosów osłabionych i zniszczonych.

Twoje włosy natychmiast będą bardziej miękkie, gładsze i chronione. Już po pierwszym użyciu szamponu i maski z keratyną Coslys twoje włosy staną się:
- wyraźnie gładsze
- chronione przed gorącem pochodzącym z urządzeń elektrycznych
- silniejsze
- bardziej błyszczące i pełne witalności

SKŁAD: Aqua (water), spiraea ulmaria flower extract*, sodium lauryl sulfoacetate, disodium lauryl sulfosuccinate, sodium chloride, decyl glucoside, cocamidopropyl betaine, coco-glucoside, glyceryl oleate, hydrolyzed corn protein, hydrolyzed wheat protein, hydrolyzed soy, protein, tramates versicolor extract, lilium candidum flower extract*, parfum (fragrance), benzyl alcohol, dehydroacetic acid, leucononstoc/radish root ferment filtrate, sodium benzoate, potassium sorbate, limonene, linalool.
*z rolnictwa ekologicznego
99,11 % składników jest pochodzenia naturalnego
10 % składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego
Szampon znajduje się w tubie z miłą dla oka szatą graficzną. Jego zapach jest intensywnie kwiatowy, dla niektórych z Was może być aż nadto duszący. Mi akurat nie przeszkadza, bo lubię takie aromaty. Dość ciężko jest go wydobyć, bo jest gęstszy niż typowy szampon. Nie ma problemów z pienieniem, chociaż ja zawsze włosy myje dwa razy. Łatwo jest go spłukać. Nie pozostawia zapachu na włosach.
Po jego dokładnym przetestowaniu aż nasuwa mi się myśl a nie mówiłam? Tutaj bardzo dobrze widoczne jest to, że keratyna nie lubi się z moimi włosami. W trakcie i po spłukaniu trudno jest je rozczesać nawet palcami. Odsączeniu wody nawet moja ulubiona szczotka ma z tym ogromne trudności. Muszę więc albo poczekać aż same wyschną albo rozczesywać je na siłę. Gdy wybiorę opcję pierwszą mam totalny push-up na głowie i każdy włosek żyje swoim życiem. Natomiast jeśli już je porozczesuje, chociaż nie dość że trwa to sporo czasu, na szczotce mam mnóstwo włosów to głowa boli mnie nie miłosiernie, i wyschną są szorstkie i suche w dotyku. Nie jest to produkt, po który sięgnę ponownie.

COSLYS INTENSYWNA MASKA DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH I ZNISZCZONYCH Z KERATYNĄ
Formuła maski do włosów bardzo zniszczonych i trudnych do ułożenia została wzbogacona keratyną pochodzącą z ceramidów roślinnych. Ta intensywna kuracja naprawia włókna włosów, chroniąc je jednocześnie przed działaniem gorąca pochodzącego z suszarki lub prostownicy. Dla uzyskania najlepszych rezultatów użyj najpierw szamponu Coslys do włosów zniszczonych i osłabionych z keratyną.
Twoje włosy natychmiast będą bardziej miękkie, gładsze i chronione. Już po pierwszym użyciu szamponu i maski z keratyną Coslys twoje włosy staną się:
- wyraźnie gładsze
- chronione przed gorącem pochodzącym z urządzeń elektrycznych
- silniejsze
- bardziej błyszczące i pełne witalności

SKŁAD: Aqua (water), brassica alcohol, spiraea ulmaria flower extract*, cetyl alcohol, caprylic/capric triglyceride, glycerin, brassicyl isoleucinate esylat, butyrospermum parkii (shea) butter*, linoleic acid, hydrolyzed corn protein, hydrolyzed wheat protein, hydrolyzed soy protein, arginine, behenyl /stearyl aminopropanediol esters, trametes versicolor extract, aloe barbadensis leaf juice powder*, lilium candidum flower extract*, sclerotium gum, parfum (frafrance), benzyl alcohol, dehydroacetic acid, tocopherol, glycine soja oil, leuconostoc/radish root ferment filtrate, linolenic acid, sodium benzoate, potassium sorbate,limonene, linalool, geraniol.
*z rolnictwa ekologicznego
98,9 % składników jest pochodzenia naturalnego
27 % składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego
Maska również znajduje się w tubie, nieco mniejszej niż szampon. Zdecydowanie lepiej jest z niej wydobyć produkt, bo w konsystencji jest typowa dla kosmetyków swojej kategorii.
Nakładałam ją prawie zawsze zgodnie z zaleceniami producenta, jednak czasem zdarzało się, że mój czas był mocno ograniczony i musiałam spłukiwać ją dużo szybciej. O tyle, o ile szampon nie jest moim ulubieńcem, tak w przypadku maski jest lepiej. Może włosy nie są super nawilżone i lśniące, ale są dobrze dociążone, nie puszą się, nie wywijają i przede wszystkim można je rozczesać bez bólu. Myślę, że chroni także przed gorącym powietrzem. Może nie tyle suszarki, bo jeśli już muszę wysuszyć włosy to robię to zimnym powietrzem, ale nie raz wychodziłam z mokrą głową na totalne słońce w czasie wiosennych upałów i moje włosy nie zostały przez to ani przesuszone, ani zniszczone.

Całość ze sobą świetnie współgra i się uzupełnia, chociaż ten efekt jest gorszy niż w przypadku nawilżenia włosów innymi kosmetykami. Jeżeli miałabym wybierać jeden z tych produktów, które będę używała solo, wzięłabym na pewno maskę.

Znacie ten duet? Jak u Was sprawdzają się kosmetyki do włosów z keratyną?
Czytaj dalej »

Nail Art Tutorial - Aquarelle Flower

Cześć Dziewczyny!
W kolorze żółtym Tęczowego Projektu Paznokciowego pokazywałam Wam swoje mani, a w nim kwiatek wykonany przy pomocy Aquarelle od NeoNail.
Pomyślałam, że z chęcią podzielę się z Wami sposobem na jego wykonanie. Jest to banalnie proste i mam nadzieję, że chociaż troszkę pomoże Wam w osiągnięciu całkiem fajnego efektu. Jeśli jesteście zainteresowane, to zapraszam!


  1. Swój manicure rozpoczynam zawsze tradycyjnie. Po usunięciu starego lakieru hybrydowego, nakładam preparat do usunięcia skórek. Następnie delikatnie odsuwam je drewnianym patyczkiem i matuję paznokcia. Przecieram cleanerem. Nakładam bazę hybrydową, którą utwardzam w lampie LED 48 W. 
  2. Nakładam dwie warstwy Aquarelle Base White, każdą utwardzając w lampie LED. Jeśli Was zadowoli jedna warstwa, to nie ma z tym żadnego problemu. 
  3. Na mały kawałek podkładki lub papierka aplikuję po jednej kropli wybranych kolorów. U mnie to Lavender Aquarelle oraz Purple Aquarelle.
  4. Ponownie maluję paznokcie Aquarelle Base White, tym razem jej nie utwardzając. Zamaczam cienki pędzelek do zdobień w jaśniejszej kropli i od zewnątrz do wewnątrz nakładam na mokrą bazę, tak aby powstało pięć płatków. Czekam aż całość rozpłynie się. Nie utwardzam.
  5. Purple Aquarelle aplikuję w taki sposób, aby stworzyły mi pręciki. W miejscu, gdzie białej bazy jest więcej, a poprzedni kolor nie rozpłynął się, ciemniejszy kolor bardziej się rozmaże. Tam, gdzie jest mniej miejsca, rozmycie będzie bardzo delikatne. Ponownie nie utwardzam.
  6. Na środek kwiatka aplikuję niewielką kropkę, którą pędzelkiem rozprowadzam do płatków. Całość utwardzam w lampie LED. 
  7. Na koniec nakładam Hard Top i ostatni raz utwardzam zdobienie w lampie LED. Przecieram cleanerem.


To jest mój ulubiony sposób na naprawdę ładnie wyglądające zdobienie. Oczywiście wkrótce pokombinuję troszkę z innymi możliwościami i z radością pokażę Wam jak wyglądać może efekt, gdy zamiast nieutwardzania lakieru, właśnie się go utwardzi, a następnie nałoży Clear Base i ciemniejszy kolor. Nie mniej efekt mnie niesamowicie zadowala, chociaż uważam, że lepiej prezentuje się na krótkich paznokciach, niż tak dużych jak wzornik.
Jak Wam się podoba taki kwiatek? Lubicie efekt Aquarelle? Często macie go na swoich paznokciach?
Czytaj dalej »

Tęczowy Projekt Paznokciowy - żółty

Cześć Dziewczyny!
Nie mogłam się już doczekać, aby pokazać Wam to mani, pomimo że jest ono na moich krótkich paznokciach. Wciąż zastanawiam się jaką wersję wolę bardziej, krótkie kwadraty czy mocno długie migdałki. Chyba każda mama wie, że przy małym dziecku o wiele wygodniej jest, gdy paznokcie są skrócone do minimum, ale fakt posiadania pięknych i długich bardzo, bardzo kusi. Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii? Jednak dziś to nie o kształcie i długości chciałabym Wam opowiedzieć, a o mojej stylizacji związanej z kolejnym kolorem w Tęczowym Projekcie Paznokciowym, a mianowicie żółtym.
Jak sięgam pamięcią, żółć miałam na paznokciach tylko raz i to przez jeden dzień. Ten kolor nie szczególnie mi się wtedy podobał. Długo głowiłam się z czym mam go połączyć, aby całość nie tylko mi się podobała, ale także była właściwa do pokazania Wam. Wtedy przypomniałam sobie, że dawniej bardzo lubiłam żółty w duecie z fioletem i tak powstał pomysł na dzisiejsze zdobienie.
Żółty lakier hybrydowy, który tutaj widzicie to NeoNail Yellow Bahama. Zauważyć można w nim bardzo subtelne, zielone nuty, które sprawiają, że lakier prezentuje się jeszcze ciekawiej. Jest on rozbieloną, neonową wersją. Będzie idealny nie tylko latem, ale także jesienią jako baza pod liściaste zdobienia. Nakłada się go przyjemnie. Jest odpowiednio gęsty. Na paznokciach nałożyłam dwie cienkie warstwy. Nie miałam żadnych problemów z jego utwardzeniem. Wystarczyło 30 sek w lampie LED 48 W. O dziwo, strasznie spodobał mi się na paznokciach, chociaż myślałam, że nigdy nie polubię u siebie tego koloru. Jest bardzo energetyczny i patrząc na niego naprawdę ma się wielką ochotę do działania i pozytywnego myślenia.
Nie chciałam jednak, aby pozostał solo, więc, tak jak wspomniałam Wam wyżej, połączyłam go z fioletem i efektem Aquarelle. Paznokieć palca serdecznego najpierw pomalowałam dwoma warstwami Aquarelle Base White. Po każdorazowym utwardzeniu nałożyłam trzecią i to na niej dwoma kolorami Lavender oraz Purple namalowałam kwiatka. Dokładną instrukcję będziecie mogły zobaczyć w jednym z kolejnych postów.
Lavender Aquarelle zaaplikowałam także na paznokieć palca serdecznego w formie jednego koloru. Początkowo nie byłam pewna czy nada się do tego, ale po utwardzeniu przekonałam się, że to świetna alternatywa. Na koniec, gdy byłam zadowolona z efektu końcowego całość przemalowałam topem Hard Top i utwardziłam.
Jak pewnie wiecie uwielbiam delikatne paznokcie, jednakże ten manicure, szalony i zwariowany nosiło mi się naprawdę dobrze. Oczywiście główne oklaski zbiera tutaj kwiatek, który rzuca się w oczy zbudzając zachwyt wśród moich znajomych. Myślę, że to nie jest ostatni raz, gdy mam go na paznokciach. Zakochana w Aquarelle z wielką chęcią przetestuje inne kolory.
A jak Wam podoba się takie połączenie kolorów? Lubicie efekt, który daje Aquarelle? 
Czytaj dalej »

Mollie - biżuteria ręcznie robiona

Uwielbiam biżuterię ręcznie robioną. Wiem ile, nie tylko pracy, ale także serca się w nią wkłada dopracowując każdy szczegół. Kiedy miałam firmę także robiłam takie małe cuda, które cieszyły się powodzeniem. Jednak po ślubie zaszłam w ciążę, a codzienne nudności i wymioty spowodowały, że nie byłam w stanie podnieść się z łóżka, a co dopiero pracować. Chciałabym wrócić do tego, ale jak na razie jest to nie możliwe. Wynagrodziła mi to firma Mollie i przepiękna bransoletka, o której dziś Wam opowiem.
Bransoletka sznurkowa, którą wybrałam zapakowana była w elegancką, czarną kopertę z czarno-białym sznurkiem i naklejką z logo. Bardzo lubię, gdy aż tak dba się o dopracowanie wszystkich szczegółów. Mój wzór to nieskończoność w formie łącznika oraz zawieszka w kształcie gwiazdki wykonane z pozłacanego srebrna na niebieskim sznurku.
Bransoletka wykonana jest z bawełnianego sznurka, mój nie jest woskowany. Nie ma zapięcia. Wkłada się ją przez dłoń i reguluje za pomocą dwóch supełków, które lubią się rozwiązywać. Jeśli potraficie wiązać takie węzełki, to nie będzie dla Was problemem, aby ją poprawić. Natomiast jeżeli Wasze zdolności manualne nie są tak zaawansowane lub nie macie do tego cierpliwości - może pojawić się kłopot. Do wyboru jest pięć rozmiarów od XS do XL. Mój to XS i nawet jest odrobinkę za duży.
Bransoletka prezentuje się naprawdę ładnie. Wystarczy nieco popracować nad trwałością supełków, aby była idealnym prezentem, bo cena nie należy do najniższych (pomijając fakt, że tak naprawdę wiem ile całość jest warta :P). Zdecydowanie w tym wypadku wolałabym tradycyjnie wklejone końcówki wraz z zapięciem.

Jak podoba Wam się taka bransoletka? Nosiłybyście ją?
Czytaj dalej »

Róż Indyjski od La Rosa w manicure

Cześć Dziewczyny!
Kiedy przedstawiałam Wam lakiery hybrydowe marki La Rosa wiele z Was napisało, że najbardziej podoba Wam się Róż Indyjski. Nie mogłam tak tego zostawić i wykorzystałam go w pierwszym manicurze wykonanym lakierami tej marki. Tak wiem, że pisałam iż nadaje się on bardziej na jesień, ale kolor sam w sobie jest elegancki, więc czemu by go nie wykorzystać także wiosną (to jeszcze upalna wiosna czy może już lato:D)?
W Różu Indyjskim cała aplikacja przebiega bardzo miło. Dwie cienkie warstwy dają idealne krycie. Każdą z łatwością można utwardzić w lampie LED 48 W w czasie 30 sek. Kolor w sam sobie jest dość ciemny. U mnie faktycznie solo wyglądałby bardzo przygnębiająco. Może to kwestia kształtu paznokci, które nota bene wtedy były o wiele dłuższe niż teraz, gdy piszę post. Na zdjęciu możecie zobaczyć jak różni się odcień ten hybrydy w zależności jaką mam nałożoną bazę. Palec serdeczny to baza przezroczysta, natomiast środkowi jest wzmocniony żelem w kolorze Cover Peach, która świetnie podbija go.
Aby rzeczywiście całość nie była zbyt biurowa, na paznokciu palca serdecznego nałożyłam białą bazę od Bluesky i namalowałam ulubionego kwiatka.
To mani nosiło mi się całkiem dobrze. Początkowo jego kolor miał być o wiele jaśniejszy, ale hybryda którą wybrałam sprawiała mi kłopoty i postawiłam na klasykę. Na zdjęciu możecie zobaczyć już odrost, który tak naprawdę nie bardzo rzucał się w oczy. Dzięki temu ten lakier świetnie nadaje się także dla tych z Was, które są w trakcie zapuszczania paznokci, nawet tych mocno króciutkich.
Do Różu Indyjskiego będę wracać raczej jesienią, kiedy moje paznokcie potrzebują odpoczynku od kolorowego letniego szału. Myślę, że ładnie komponowałby się także z ciemną zielenią i odpowiednio dobranym zdobieniem.

A jak Wam się podoba to mani i kolor? Lubicie odcienie różu w tonacji Różu Indyjskiego?
Czytaj dalej »