Sylveco, lekki krem rokitnikowy, krem brzozowo-rokitnikowy i pomadka ochronna

Markę Sylveco znają chyba wszystkie bloggerki. Być może nie każda z Was testowała ich kosmetyki, ale na pewno nie raz i nie dwa czytała recenzję. Sylveco to polski producent kosmetyków naturalnych, powstających z pasji i fascynacji bogactwem otaczającej przyrody. Także i ja miałam przyjemność testować trzy kosmetyki, z których musiała zrezygnować na rzecz swojej kuracji retinolem, która mam na dzieję przyniesie mi wymarzone efekty. Dwa kremy oddałam mamie, a pomadkę nadal mam ja.

LEKKI KREM ROKITNIKOWY
Skóra zmęczona, szara i ziemista, pozbawiona blasku lub przesuszona, z pierwszymi oznakami starzenia, wymaga wzmocnienia i rewitalizacji. Lekki krem rokitnikowy, z bogatym w substancje odżywcze olejem z owoców rokitnika, zapewni skórze prawdziwy zastrzyk witamin, wyrówna koloryt i przywróci blask.

Hypoalergiczny lekki krem rokitnikowy jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery i zapewnia ochronę skóry z oznakami starzenia. Zawiera bogaty w witaminy i mikroelementy olej rokitnikowy, o wyjątkowym działaniu odżywczym, rewitalizującym i wzmacniającym. Ekstrakt z kory brzozy, dzięki właściwości pobudzania syntezy kolagenu i elastyny, skutecznie opóźnia proces powstawania zmarszczek. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Ekstrakt z aloesu przywraca właściwy poziom nawilżenia, natomiast dodatek witaminy E zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.

WSKAZANIA: do pielęgnacji skóry zmęczonej, ze zmarszczkami, szarej i ziemistej, pozbawionej blasku, przesuszonej; w przypadku trądziku różowatego, rozszerzonych naczynek.

Dobre efekty uzyskamy stosując równolegle krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną na noc, w celu lepszego odżywienia skóry.

Przebadany dermatologicznie. Hypoalergiczny. Pojemność: 50 ml.

SKŁAD: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate,Hippophae Rhamnoides Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Betulin, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Allantoin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Saponaria Officinalis Root Extract.
Krem występuje w 50 ml tubce z wygodną pompką, która (jak już wiecie) dla mnie jest najlepszym rozwiązaniem w każdym kosmetyku pielęgnacyjnym. Działa ona bardzo sprawnie, ale jedno jej naciśnięcie wydobywało za dużo kosmetyku na moją twarz, więc stosowałam pół-pompki. Krem jest koloru kogla-mogla, chociaż zauważyłam, że lubi się nieco rozwarstwiać i występują w nim co najmniej 3-4 odcienie żółci. Rozsmarowuje się łatwo i przyjemnie. Ma lekko tłustą konsystencje, która nie każdemu może przypaść do gustu. Dzięki swojej żółtej barwie używałam go tylko na noc. Moja cera po dokładnej aplikacji zyskiwała kurczaczkowy odcień. Dziwnie to wyglądało, więc postanowiłam, że w ciągu dnia na pewno go nie użyję. Zapach jest dla mnie całkowitą nowością. Jeśli to rokitnik, nie jest to zabójczo piękny aromat, ale utrzymuje się statystycznie długo.
Krem po rozsmarowaniu bardzo szybko się wchłania, pozostawiając żółty, lekko oleisty film. Moja cera jest po nim bardzo miękka w dotyku i dobrze nawilżona Niestety u siebie nie zauważyłam innym efektów. Jednak myślę, że osoby z ziemnistą czy szarą cerą mogą być z niego zadowolone, bo właśnie dzięki kolorowi tego kremu ich cera nabierze ładniejszego i zdrowszego kolorytu.

Owoce rokitnika zwyczajnego stanowią od wieków prawdziwą skarbnicę witamin i mikroelementów. Duża zawartość oleju rokitnikowego w kremie, przejawiająca się charakterystycznym zabarwieniem, to dla skóry gwarancja odżywienia i odnowy. Krem dzięki bogatej konsystencji, pielęgnuje szczególnie cerę dojrzałą, z rozszerzonymi naczynkami i która utraciła zdrowy koloryt.

Hypoalergiczny krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną nie zawiera konserwantów ani kompozycji zapachowych, dzięki czemu jest szczególnie polecany dla skóry wrażliwej i skłonnej do uczuleń. Główne substancje aktywne – betulina i kwas betulinowy, uzyskiwane z kory brzozy – łagodzą i regenerują skórę. Krem został wzbogacony olejem z rokitnika, zawierającym przeciwutleniacze: witaminę C i karotenoidy, które mają właściwości odżywcze, gojące i ochronne – wspomagają naturalną odnowę komórek.

Na co dzień zaleca się stosowanie również uzupełniająco lekkiego kremu rokitnikowego, który zapewniając skórze długotrwałe nawilżenie, wyrównuje koloryt i przywraca blask.

Przebadany dermatologicznie. Hypoalergiczny. Pojemność: 50 ml.

SKŁAD: Aqua, Glycine Soja Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Cera Alba, Vitis Vinifera Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Betulin, Sodium Stearate, Citric Acid.
Krem znajduje się w słoiczku o pojemności 50 ml. W swojej konsystencji po rozsmarowaniu nie wiele różni się wyżej opisywanego. Również jest lekko tłusty. To co zdecydowanie ich różni to to, że krem z betuliną jest bardziej zwarty. Kolorem przypomina krem z dyni, ale pachnie identycznie jak lekki krem rokitnikowy.
Użyłam go zaledwie parę razy. Przeszkadzała mi w nim ta konsystencja i fakt, że moja twarz przybierała żółtego zabarwienia, jakbym miała żółtaczkę. Nie jestem szczególnym zwolennikiem takiego odcienia, pomimo że na zabarwienie wpłynął olej rokitnikowy. Staram się unikać wszystkiego co oleiste w swojej pielęgnacji, więc także inne olejki (które bardzo lubiłam) odeszły w kąt. Z opisu producenta wynika, że nie jest to krem do mojej cery. Jednak mogę Wam zapewnić, że po wchłonięciu zauważyłam delikatne złagodzenie moich czerwonych miejsc na twarzy, która była widocznie zregenerowana.

ROKITNIKOWA POMADKA OCHRONNA O ZAPACHU CYNAMONU
Rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu znakomicie nawilża i natłuszcza usta, zapobiega ich pękaniu i wysychaniu. Doskonale chroni przed słońcem, wiatrem i mrozem. Zawiera bogaty w witaminy i przeciwutleniacze olej rokitnikowy, sprawiając, że usta są odżywione, miękkie i elastyczne. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco i regenerująco na podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki. Pomadka posiada delikatny zapach cynamonu.

Produkt przebadany dermatologicznie. Hypoalergiczny. Waga: 4.6 g.

SKŁAD: Glycine Soja Oil, Cera Flava, Lanolin, Sea Buckthorn Oil, Butyrospermum parkii (Shea Butter), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Betulin, Cera Carnauba, Cinnamonum Zeylanicum Bark Oil.
Pomadka to typowy sztyft o kolorze identycznym dla całej serii. Pachnie podobnie, chociaż tutaj bardzo wyczuwalne są nuty cynamonowe. Jeśli nie lubicie cynamonu, mogą Wam przeszkadzać. Ja go polubiłam już jakiś czas temu, kojarzy mi się on z Bożym Narodzeniem, dlatego narzekać nie będę.
Pomadka rozsmarowuje się bardzo gładko na ustach, pozostawiając warstwę ochronną o neutralnym kolorze. Chwała Bogu! Nie zniosłabym widoku żółtych ust! Zdecydowanie jej ogromnym plusem jest zarówno nawilżenie, jak i natłuszczenie, które występują momentalnie po nałożeniu pierwszej warstwy. Szczerze mówiąc, nie trzeba ich więcej, aby poczuć ulgę dla suchych skórek. Lubię aplikować ją na noc, choć już grubszą warstwą. Rano moje usta są odżywione i nawet mocno wysuszające matowe pomadki nie są im straszne, a prezentują się o niebo lepiej. Po paru minutach może zacząć przeszkadzać Wam zapach, podobnie jak mi, który staje się taki jak w obu kremach. Jednak już po okołu 10-15 minutach staje się obojętny dla mojego nosa, a niektóre olejki wchłonęły się w skórę, przez co efekt nawilżenia pozostaje nawet wtedy, gdy pomadki nie mam już na ustach.
Z całej trójki to właśnie pomadka najbardziej przypadła mi do gustu i gości nie tylko w mojej torebce, ale także na szafce nocnej czyli tam, gdzie mam ją zawsze pod ręką.

Znacie te kosmetyki Sylveco? Który, Waszym zdaniem, zasługuję na najlepszą ocenę?

41 komentarzy:

  1. Bardzo lubię kosmetyki z Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie te kremy zupełnie się nie sprawdziły, a skóra strasznie się świeciła. Pomadki nie znam, ale może w okolicach jesieni się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię produkty tej marki, miałam i krem ale powędrował do mojej siostry dla mnie był za ciężki 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem jego zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten krem zupełnie nie dla mnie skoro twarz po nim jest żółta bo ja mam jasną karnacje to wyglądałabym jak chora na żółtaczkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Marka znajoma jednak samych produktów nie miałam okazji stosować. Pomadek nie używam więc najmniej mnie ciekawi. Szkoda że ten krem barwi - bo miałam na niego ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo lubię produkty Sylveco, ale tych nie miałam okazji testować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdy wykończę moje obecne kosmetyki do pielęgnacji, inwesuję w sylveco. Chcę spróbować czegoś naturalnego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z Sylveco póki co, miałam tylko szampon i odżywkę, ale tak średnio się u mnie spisały :)

    OdpowiedzUsuń
  10. miałam próbkę tego lekkiego kremu, Twoje opisy są bardzo zabawne, jak przeczytałam o tej żółtaczce to aż się oplułam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawie wyglądają opakowania. Ja osobiście z rokitnika znam soki i są przepyszne ;D!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomadka najbardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pomadka ochronna bardzo mnie kusi, uwielbiam zapach i smak cynamonu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam te kosmetyki zwłaszcza moim ulubionym produktem tej marki jest peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z Sylveco miałam tylko peelingującą pomadkę, którą bardzo lubię. Inne produkty zamierzam wypróbować, ale ciągle mi z nimi nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Składy tych kremów są rewelacyjne. A olej z rokitnika na prawdę potrafi zdziałać cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie slyszalam ani o firmie ani o tych kosmetykach, ale wydaja sie ciekawe :)

    www.martko.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. kolejny raz czytam o tej pomadce chyba tez ją sobie kupię

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam ten balsam do ust i to zapach totalnie nie dla mnie😁 na zdecydowanie wolę ten z peelingiem 😍

    OdpowiedzUsuń
  20. Pomadke chętnie wypróbuję bo pozostałe raczej nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  21. Przyznam, że dopiero poznaje naturalne kosmetyki i jak na ten moment zdecydowala sie na plyn do mycia twarzy od Sylvexi.i jestem w nim zakochana. :) Nie jestem pewna co do tego kremu ale przyznam ze bardzo lubie oleje wiec moze u mnie by sie sprawdzil.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kremy na pewno nie dla mnie wolę naprawdę lekkie konsystencję co szybko sie wyłaniają i nie są tłuste. Myślę że pojadę bym polubiła:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pomadkę chętnie bym poznała krem nie koniecznie bo boje się że była bym żółta jak pomarańcza.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie znam tej serii w ogóle, ale wydaje się być naprawdę ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  25. Z opisu wnioskuję, że u mnie te kremy nie sprawdziłyby się, ale pomadkę chętnie bym wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałam ten brzozowo-rokitnikowy, ale dla mnie był ciut za ciężki. Z Sylveco moim zdaniem najfajniejsze są żele do mycia twarzy rumiankowy i tymiankowy.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja bardzo lubię kosmetyki Sylveco, zwłaszcza serię brzozową z betulina ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Pomadka mnie zaciekawiła :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. uwielbiam ich peeling do ust

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie mialam jeszcze okazji stosowac produktow tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  31. Z tej całej serii miałam tylko pomadkę, a kremów Sylveco próbowałam kilkukrotnie z saszetkowych próbek. Nie podchodzą mi niestety, rzeczywiście ten zapach troszkę przeszkadza :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie mialam nigdy produktow tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo lubię markę Sylveco, choć do tej pory nie miałam okazji poznać zbyt wielu jej produktów :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Markę Sylveco darzę sympatią i chętnie sięgam po kosmetyki ich własności, ale tych nie miałam okazji osobiście poznać

    OdpowiedzUsuń
  35. Miałam kiedyś, dawno temu krem i pomadkę peeling którą uwielbiałam i myślę, ze ta o zapachu cynamonu również skradłaby moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ciekawa jestem tego koloru, który krem zostawia na twarzy - wydaje mi się, że byłaby to dbra opcja dla mojej poszarzałej cery.

    OdpowiedzUsuń
  37. Marka jest dla mnie nowością, nigdy nic od nich nie miałam i możliwe, że się skuszę:>

    OdpowiedzUsuń
  38. Stosowałam kosmetyki z rokitnikiem i muszę przyznać że są bardzo fajne :)

    Kiudlis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Jestem wielbicielką kosmetyków zawierających w składzie rokietnik 👌🏻👌🏻👌🏻

    OdpowiedzUsuń
  40. Znam te kremy z próbek ,ale w pełnym wymiarze nie testowałam. Maja fajne właściwości ale zapach nie bardzo mi odpowiada

    OdpowiedzUsuń
  41. Znam wiele kosmetyków od Sylveco, jednak tego kremu brzozowego nie znam. Zaciekawiła mnie jego konsystencja i kolor. Zazwyczaj kremy, które stosowałam były mleczno białe.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Będzie mi bardzo miło! ❤
Komentując bloga zgadzasz się na przetwarzanie danych. Dane te przetwarzane są dobrowolnie i w każdej chwili możesz z tego zrezygnować. Celem ich zbierania jest zapobieganie Spamu
Na wszystkie pytania odpowiadam pod komentarzem.