Odchudzający Masażer Antycelulitowy 6-głowicowy ME7722

Każda z nas marzy o pięknym ciele bez cellulitu i dodatkowych kilogramów. Przed ślubem bardzo systematycznie chodziłam na specjalną bieżnię z ultradźwiękami i podciśnieniem oraz rolki - sporej wielkości obracający się wałek, na którym było mnóstwo mniejszych wałków, ustawiałam wtedy szybkość masowania i intensywność. Po ślubie zaszłam w ciążę, więc ćwiczenia nie były możliwe - przecież w stanie błogosławionym większość kobiet wygląda kwitnąco, ja również. Po porodzie do swojej wagi i sylwetki wróciłam w tydzień. Nie wiem jak to się stało, ale narzekać nie będę. Mieszczę się w swoją ukochaną sukienę i to jest świetne! Jednak teraz, gdy zbliża się lato, a ja planuję wyjazdy, postanowiłam ponownie wrócić do masażu, ale już w domu. Z pomocą przyszedł mi Odchudzający Masażer Antycelulitowy 6-głowicowy ME7722.
Masażer jest niewielkiej wielkości, waży ok. 800 g. Podczas dłuższego masażu można odczuć jego ciężar, ale jest to na plus, ponieważ dzięki temu lepiej oddziałuje na skórę. Przed włączeniem nakładam wybraną głowicę, niżej pokaże Wam moje 3 ulubione. Do wyboru jest ich 6:

  • głowica falista - jest ona najdelikatniejsza. Moim zdaniem przygotowuję skórę i jej głębsze partie na to, co nadejdzie. 
  • głowica z trójkątami - jej wałki zawierają wiele ułożonych równolegle trójkątów. Jest to drugi etap w przypadku redukcji cellulitu
  • głowica z kolczastą rolką - jest najbardziej ostrą i mocno penetrującą głowicą ze wszystkich. Dzięki niej można zadbać o poprawę jędrności skóry.
  • głowica kulkowa - świetnie się sprawdza w okolicy brzucha, jeśli ma się np. zaparcia, dzięki właściwościom rozluźniającym
  • głowica palcowa - jest stosowana do redukcji tłuszczu. 
  • głowica wałkowa - nie używałam jej jeszcze, ale myślę, że będzie porównywalnie działała do głowicy z trójkątami.

 Po włączeniu ustawiam poziom - pierwszy lub drugi. Drugi poziom ma dodatkową funkcję podgrzewania. Na koniec intensywność. Lubię, gdy masażer działa mocno, więc zazwyczaj ustawiam wszystko na ful. Przez swoją pracę wytwarza dźwięk mocnego wibrowania, dlatego staram się nie używać go przy dziecku, ażeby się nie przestraszyła.
W moim przypadku, masażera najczęściej używam na uda i bryczesy, dlatego mam zawsze włączony poziom drugi z największą intensywnością oraz na podróbek. 
Po założeniu głowicy można ją dodatkowo zabezpieczyć specjalną nakładką z materiałem. Po dokładnym przetestowaniu zrezygnowałam z niej ponieważ w pewnym stopniu łagodziła działanie masażera, ale jeśli któraś z Was obawia się, że taki masaż może spowodować ból czy dyskomfort, śmiało możecie ją nadkładać. 
Jak już Wam wyżej wspominałam używam trzech, które najbardziej lubię. Jest to głowica falista, głowica z trójkątami oraz głowica kolczasta. 
Na uda i bryczesy najchętniej wykonuję masaż ostatnią z głowic. Obawiałam się bólu, bo podczas pracy masażera cała końcówka wraz z głowicami wykonuje mnóstwo ruchów, a rolki na które chodziłam sprawiały wrażenie mocnego nakłuwania masowanej części ciała. Po pierwszym razie wiedziałam jednak, że to nic nie boli, a efekty widoczne są bardzo szybko. Głowica kolczasta służy wygładzenia i ujędrnienia skóry. Kolce nie są ostre, ale wyczuwalne podczas masowania. Skóra jest mocno zaczerwieniona, co w ogóle mi nie przeszkadza. Używałam go codziennie i gołym okiem widać, że moje słabe punkty są zdecydowanie mniejsze. Myślę, że w połączeniu z fajnym żelem, który pomaga w spalaniu cellulitu, w krótkim czasie mogę osiągnąć efekty, na które musiałabym sporo pracować.
A co z moim podbródkiem? Na bodajże trzy miesiące przed ślubem ukazał się drugi podbródek. Wieczorem go nie było, a rano już się ukazał. Nie był on wielkich rozmiarów, ale powodował dyskomfort - głównie psychiczny. Próbowałam zabiegu karboksyterapii. Pod skórę miałam wstrzykiwany dwutlenek węgla. Nie było to przyjemne, powodowało ból, którego nie byłam w stanie wytrzymać. Nie jestem jakoś słabo wytrzymała. Przeżyłam ciężki, naturalny poród z podwójnym nacięciem, które bardzo wyraźnie i mocno czułam, ale mimo to niechętnie powracam do wspomnień o karboksy. To tak, jak gdyby dostawać po prostu w twarz z mocnego ciosu rękawicą bokserską. Chciałam zabieg powtórzyć, ale koniec końców zrezygnowałam. Po dwóch latach postanowiłam, że na swoją odpowiedzialność (bo kto nie ryzykuje nie pije szampana) wypróbuje masażera. Na pierwszy ogien wybrałam głowicę kulkową. To nie była dobra opcja. Po włączeniu urządzenia i przyłożeniu do skóry trochę mnie pobiło. Wybrałam najłagodniejszą głowicę falistą na drugim poziomie z intensywnością mniej więcej w połowie. Masowałam przez 10 minut starając się uwzględnić cały podbródek, ale uważając aby za mocno nie docisnąć go do krtani, ponieważ powodował uczucie duszenia. Wibracje, które są wytwarzane są naprawdę bardzo przyjemne. Nic nie boli, ale jest uczucie mocnego masowania. U mnie nie powoduje to żadnego dyskomfortu. Zauważyć można jak cała skóra mocno faluje. Po skończonych 10 minutach w pierwszym razie od razu zauważyłam pozytywne efekty. Zastanawiałam się czy to tylko mi się wydaje, dlatego zapytałam o zdanie moją mamę, która potwierdziła, że jest to widoczne. Tym sposobem metoda ta stała się moim małym ratunkiem. 
Jeśli borykacie się z problemem skórki pomarańczowej i nie wiecie jak sobie z nią poradzić, polecam Wam ten masażer. Mi pomógł i mam nadzieję, że Wam również. 

Jakich sposobów używacie na redukcję cellulitu? Używałybyście masażera?

41 komentarzy:

  1. Taki masażer to super pomysł, chetnie bym go przetestowała na własnej skórce pomarańczowej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o świetny ten masażer, i ile głowic

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie używam niczego :D Myślę, że masażer to świetna opcja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przydałby mi się taki masażer :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne urzadzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fantastyczne urządzenie, super, że ma tyle głowic i możemy wybrać odpowiednią do części ciała i swojego problemu. Też chcę taki masażer!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chętnie używałabym takiego. Ten widać jest konkretny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś nie miałam z nią problemu, ale teraz widzę, że mam trochę jej na udach. Idzie lato, a co za tym idzie, jest to wzmożony czas noszenia spodenek. Chciałabym się jej pozbyć i jeżeli ten masażer mógłby mi z nią pomóc, to czemu nie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Oo niespodziewałam się pozytywnej opini, nie ufam tego typu urządzeniom ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super urządzenie i fajnie że ma aż tyle głowic sama bym chętnie zrobiła sobie przy jego pomocy masaż.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przydałby mi się taki masażer. Może nie mam jakiegoś wyraźnego cellulitu ale mojej skórze na udach i pośladkach na pewno nie zaszkodziłby masaż przy pomocy tego urządzenia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam inny, ręczny masażer ale jakoś zawsze się tak składa że nie chce mi się go używać. Może taki gadżet by mnie skusił.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie gadżety, masażery :) i chcialabym wypróbować go na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie widziałam jeszcze takiego masażera :)Wygląda ciekawie, a do tego jeszcze działa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. przydałby mi się taki masażer . recenzja bardzo zachęcająca .

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurcze, ale urządzenie! Ja na razie radzę sobie odrobiną ruchu i peelingiem, ale pewnie przyszłościowo będę musiała i w taki sprzęt się zaopatrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja stosuję masażer na uda i pośladki i widzę pozytywne efekty :) Ten ma jednak zdecydowanie więcej głowic od mojego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawe to urządzenie :) super, że ma tyle głowic, można poeksperymentować i wybrać najodpowiedniejszą opcję dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. moja skóra na udach ostatnio jest trochę zapomniana - chętnie wyprobuje ten masażer skoro daje pozytywne efekty

    OdpowiedzUsuń
  20. Oooooo i teraz mam zachciankę ! :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi się wydaję że u mnie by nie zdał egzaminu iż w moja tym wina , brak systematyczności , ale ogólnikowo bardzo ciekawy gadżet :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wielkiego celulitu nie mam ale na pewno chętnie przetestowałabym takie urządzenie ;>

    OdpowiedzUsuń
  23. Wygląda ciekawie, ale na razie zostanę przy bańce chińskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja jeszcze nic takiego na szczęście nie potrzebuję :)

    Kiudlis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Podoba mi się że jest mały a wydaje sie być fajny

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja nie mam jakiegoś ogromnego cellulitu, ale sama chciałabym wypróbować taki masażer :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja jestem za leniwa na takie zabiegii ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem masażystką i fizjoterapeutka, więc zazwyczaj tonha robiłam masaże wyszczuplające i nigdy nie miałem czasu na taki masaż dla siebie. Bardzo chętnie wypróbowałabym takie cudo 🙂🙂🙂

    OdpowiedzUsuń
  29. ciekawa jestem jak u mnie sprawdziłoby się to urządzenie

    OdpowiedzUsuń
  30. Choć nie zmagam się ze zbyt dużym cellulitem to chętnie sprawdziłabym urządzenie na sobie!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ale gadżet! Muszę popatrzeć za jakimś dla siebie!

    OdpowiedzUsuń
  32. U mnie najlepiej na ten problem działa Rolletic i szczerze polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Super - chętnie bym go wypróbowała na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Miałam kiedyś podobny masazer ale nie dawał żadnych efektów

    OdpowiedzUsuń
  35. Fajny gadżet . Muszę popatrzeć za takim dla mnie .

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo przydałby mi się taki sprzęt. Mam dość sporo do spalania i takie urządzenie na pewno by mi to ułatwiło.

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo chętnie zaopatrzę się w takie cudo. Będę miała możliwość masażu w domu.

    OdpowiedzUsuń
  38. noooo mogłabym się masować tym choć u mnie to siniaki byłyby bardziej jak pewne :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Będzie mi bardzo miło! ❤
Komentując bloga zgadzasz się na przetwarzanie danych. Dane te przetwarzane są dobrowolnie i w każdej chwili możesz z tego zrezygnować. Celem ich zbierania jest zapobieganie Spamu
Na wszystkie pytania odpowiadam pod komentarzem.