Lily Lolo, bronzer, róż i mgiełka

O tym, że bardzo lubię i cenie Lily Lolo już wiecie. Ostatnio dotarła do mnie kolejna paczka z kosmetykami, które chciałabym Wam pokazać. W dzisiejszym wpisie opowiem Wam o bronzerze, różu oraz mgiełce utrwalającej. Myślę, że w pierwszych dwóch kosmetykach nie będę pisała o ich opakowaniach. Są dokładnie takie same, jak w przypadku innych, mineralnych, sypkich, ale odkryłam (bardzo szybko...), że ich wieczko jest przesuwne. Można zamknąć ujście dziurek, tak aby danego produktu nie wysypywało się za dużo. Teraz mogę bezpiecznie transportować je w mojej torebce/kosmetyczce.


South Beach to śliczny, brzoskwiniowy bronzer w średnim odcieniu, który daje matowe wykończenie. Ten odcień idealnie nadaje się do makijażu dziennego. Doskonały dla tych, którzy chcą uzyskać efekt delikatnej, naturalnej opalenizny. Dzięki South Beach nie tylko uzyskasz efekt opalonej cery, ale również wymodelujesz rysy twarzy. Nasz mineralny bronzer sprawi, że będziesz mogła cieszyć się piękną opalenizną przez cały rok. Teraz nawet w środku zimy będziesz w stanie przywołać wspomnienie upalnego lata.
  • nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwników i konserwantów
  • bezzapachowy
  • matowy efekt subtelnej opalenizny
  • delikatny dla skóry, może być stosowany na całym ciele
  • jedwabiście gładka konsystencja
  • daje subtelne wykończenie; bardziej intensywny efekt można uzyskać nakładając kilka warstw
  • 100% naturalny
  • może być używany przez wegetarian i wegan
Zawiodłam się troszkę. Po przeczytacie tak zachęcającego opisu bardzo szybko go wybrałam. Chciałam, aby był on matowy i rzeczywiście taki jest. Niestety kolor to dla mnie totalna katastrofa.Na mojej twarzy jest on po prostu pomarańczowy. Brak mieniących drobinek potęguje ten efekt. Jak na razie leży w szafie i czeka na ten moment, gdy opalę troszkę twarz, może wtedy będzie spisywał się lepiej.
Zdecydowanym plusem jest jego pigmentacja. Bardzo łatwo zrobić nim nie złą plamę, która podczas rozcierania zwiększa się. Umiar jest najlepszym wyjściem. Polecam wysypać bardzo niewielką ilość do wieczka, mocno rozcierać w nim pędzel, dobrze otrzepać go i delikatnymi ruchami aplikować na wybrane miejsca. Jeśli wydaje Wam się, że jest go za mało, zapewniam Was - jest idealnie.
Brzoskwiniowo-różowy róż do policzków o kremowej konsystencji, dający satynowe wykończenie. Idealny dla wszystkich typów karnacji. Ponieważ Clementine daje bardzo subtelny efekt, doskonale sprawdzi się, gdy będziesz chciała podkreślić kolor swoich naturalnych rumieńców.
  • nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów
  • naturalny i delikatny
  • lekka i jedwabiście gładka konsystencja
  • daje subtelne wykończenie; bardziej intensywny efekt można uzyskać nakładając kilka warstw
  • 100% naturalny
Ten róż stał się moim ulubieńcem. Podobnie jak bronzer jest mocno napigmentowany i trzeba uważać z aplikacją. Mniej znaczy więcej i lepiej. Kolor jest z granicy różowego i brzoskwiniowego, które bardzo ładnie się łączą i tworzą odcień niemal idealny. Dodaje dziewczęcego uroku, a tego oczekuję od tej grupy kosmetyków kolorowych. Jedne muśnięcie pędzla i makijaż wygląda niesamowicie lekko.
Jest matowy, więc za to również ogromny plus. Wszystkie moje róże miały w sobie złote drobinki i nie zawsze wyglądały odpowiednio. Ten przez swój piękny kolor wygląda naprawdę dobrze. Utrzymuje się bardzo podobnie do pokładu, na którym został zaaplikowany.  Świetnie stapia się z cerą, na której nałożony jest zarówno płynny produkt lub mineralny. Schodzi równomiernie, nie pozostawiając smug.  Myślę, że świetnie sprawdzi się także u bladziochów, którym doda pięknego, naturalnego rumieńca.


Odświeżająca mgiełka, dzięki której z łatwością wykończysz i utrwalisz makijaż mineralny. Wyjątkowa formuła sprawia, że makeup po jej użyciu wygląda perfekcyjnie – zero smug i wnikania w zmarszczki. Mgiełka to idealny sposób na nieskazitelną cerę.
  • aloes i pantenol mają właściwości kojące, nawilżające oraz zatrzymujące wodę w skórze
  • ekstrakt z zielonej herbaty, który jest silnym antyoksydantem
  • odpowiednia dla vegan
  • 50 ml
Mgiełka znajduje się w biało-czarnym matowym opakowaniu. Ma ona atomizer. W moim odczuciu trochę wadliwy. Oczekiwałam cudownej, delikatnej mgiełki, kiedy pierwszy raz psiknęłam kosmetykiem w stronę twarzy. Uzyskałam raczej strugę płynu. Aby pokryć całą twarz równomiernie musiałam powtarzać czynność paru krotnie. Wylewa na dany obszar twarzy zbyt dużo produktu. Jej zapach również nie należy do najprzyjemniejszych, chociaż ciężko mi jest go jednoznacznie określić.
Prawdę mówiąc nie bardzo wiem co mam myśleć o niej. Makijaż przed zastosowaniem wyglądał naprawdę ładnie i naturalnie. Nic się nie błyszczało. Po zastosowaniu stał się satynowo-świecący (identycznie do mojego próbnego makijażu ślubnego, w którym fryzjer-makijażysta oznajmił mi, że efekt maski musi być...). Musiałam go ponownie przypudrować. Miejscami wyglądało jakby się całość się zważyła. 


Jak na razie go odstawiłam, ale na pewno spróbuję z innymi podkładami i wszystko Wam dokładnie opiszę.

Tym razem zamówienie nie zachwyciło mnie tak jak poprzednie, ale biorąc pod uwagę pigmentację bronzera i różu jest całkiem fajnie. Na pewno róż to mój faworyt.

Lubicie Lily Lolo? Jakie jest Wasze zdanie na temat tych kosmetyków?

37 komentarzy:

  1. Chciałabym spróbować tą mgiełkę, chociaż się jej trochę obawiam na ten zapach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Róż jest śliczny, ale kolor bronzera też nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie pigmentacja zasługuje na plus, ale to może okazać się zgubne :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Niewiem czy jestem przekonana do tych kolorów, ale marki nieznam i bardzo chętnie przetestowałabym jakieś próbki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ten róz jest stworzony dla mnie, wygląda suepr i lece go kupić

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie raz miałam już okazję widzieć kosmetyki tej marki, jednak pierwszy raz trochę więcej o nich poczytałam. Bardzo fajne kolorki, jak zużyję obecne kosmetyki to będę musiała je potestować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam kilka produktów Lily Lolo - niestety żadnego z tych. Ogólnie bardzo lubię te kosmetyki i fajnie się u mnie sprawdzają :D Z Twoich podoba mi się róż :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie ładne te mineralne kosmetyki, a ja jakoś nie umiem się z nimi zaprzyjaźnić. Chyba za bardzo się przyzwyczaiłam do zwyczajnych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam LL i bardzo lubię ich produkty :) szkoda, że nie do końca Cię zachwyciły :/

    OdpowiedzUsuń
  10. ja jestem wielką fanką tej marki, zużyłam całe opakowanie mgiełki i zawsze osiągałam świetny efekt- połączenia wszystkich warstw.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie miałam zadnego kosmetyku Lily Lolo, ale kusi mnie podkład od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mam minerały od lily lolo i są one jednymi z moich ulubionych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  13. najbardziej zaciekawił mnie róz, uwielbiam takie delikatne i ten by mi pasował

    OdpowiedzUsuń
  14. Oo taką mgiełkę z chęcią byśmy przygarnęły :) Dużo się teraz czyta o tych produktach na innych blogach! Same chyba spróbujemy!

    OdpowiedzUsuń
  15. najbardziej zaciekawiła mnie ta mgiełka fajnie sie zapowaida ;).
    Ogólnie markę Lily Lolo znam i bardzo chwalona jest

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdzieś już słyszałam o tej marce kosmetycznej. Chętnie przetestuję ;>

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaciekawiła mnie ta mgiełka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam ich parę produktów i są naprawdę fajne z tych zaprezentowanych przez Ciebie nie znam żadnego ale podoba mi kolor różu, bo brązer wydaje mi się być za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajne maja produkty ;) musze kiedys je kupisz!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie drażni atomizer w tej mgiełce - za mocno psika aż leje się na twarz. A markę lubię - kosmetyki chwalę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Róż wygląda bardzo naturalnie i zdrowo, więc jak najbardziej mi się podoba. Mgiełka nie jest produktem, który kusi

    OdpowiedzUsuń
  22. Osobiście nigdy nie stosowałam kosmetyków tej firmy, jednak słyszałam na ich temat wiele pozytywnych opinii, zwłaszcza jeżeli chodzi o ich skład. W końcu muszę sprawdzić to na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak mnie kuszą ich kosmetyki! Myślę, że to jest kwestia czasu i kiedyś na pewno ich spróbuję ;) Jednak trochę się obawiam używania minerałów :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mi się najbardziej spodobał róż :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mgiełkę zdecydowanie wypróbuję , marka cieszy się bardzo dobrą opinią !

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałam okazję testować kosmetyki tej marki i muszę przyznać, że byłam z nich naprawdę zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  27. zaciekawiłaś mnie nimi bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ooo coś nowego tu widzę;) Z chęcią przetestuję;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dużo słyszałam o tej marce, ale jakoś do micelarnych produktów mi nie po drodze

    OdpowiedzUsuń
  30. Tan róż bardzo mi się spodobał. Miałam już swoje pierwsze spotkanie z minerałami jednak tej marki jeszcze nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Bronzer na pewno nie dla mnie, też pewnie byłby u mnie pomarańczowy, za to róż jest śliczny. Ogółem bardzo lubię róże mineralne, potrafią dodać takiego naturalnego piękna w makijażu jak żadne inne :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Róż bardzo mi się podoba. Co do bronzera to rzeczywiście wydaje się pomarańczowy.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawi mnie ta mgiełka. Ciekawa jestem czy u mnie by się sprawdzila

    OdpowiedzUsuń
  34. wydaje mi się, że tego bronzera mogłabym używać jako różu :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Róż bardzo mi się spodobał. Może go sobie zamówię.

    OdpowiedzUsuń
  36. miałam kiedyś próbki róży z Lily Lolo są super :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Będzie mi bardzo miło! ❤
Komentując bloga zgadzasz się na przetwarzanie danych. Dane te przetwarzane są dobrowolnie i w każdej chwili możesz z tego zrezygnować. Celem ich zbierania jest zapobieganie Spamu
Na wszystkie pytania odpowiadam pod komentarzem.