Test wysuszaczy - Sally Hansen czy Avon?

Cześć dziewczyny!
Walcząc z hybrydami postanowiłam wypróbować wysuszacze. Jako pierwszy zakupiłam ten z AVONu, ale gdy tylko zobaczyłam Sally Hansen w Rossmanie od razu także go kupiłam. 
Test nie przeprowadziłam na swoich paznokciach, bo miałam na nich już kolory, które bardzo mi się podobały i nie chciałam ich niszczyć, więc poszukałam wzornik i to na nim wszystko przemalowałam. 
Wysuszacz z AVONu znajduje się w plastikowej buteleczce z atomizerem. Moim zdaniem to troszkę niekomfortowe rozwiązanie, ponieważ podczas aplikacji marnuje się zbyt dużo produktu. Jego zapach jakoś szczególnie mi nie przeszkadzał.
Sally Hansen zamknięty jest w typowej dla tej firmy buteleczce, a sama emalia jest dość płynna, przez co można go wylać zbyt dużo na paznokcie. W tym przypadku zapach jest dużo bardziej odczuwalny. 
Zaczęłam od pomalowania wzornikowych paznokci trzema kolorami, które ciężko lub w ogóle nie chcą u mnie schnąć. Pierwszy to AVON Color Trend METAL STYLE, drugi to Lovely Butterfly COLORS, a trzeci Essence The MATT 22 i ❤ my blue jeans. Już na początku wiedziałam, z którym będzie najciężej. Po paru chwilach dodałam drugą warstwę. 
Zgodnie z tym co było napisane AVON zaaplikowałam od razu na świeżo pomalowane paznokcie, a z SH odczekałam dwie minuty.
Po ok. 5 minutach rozpoczęłam testy. Wzięłam zwykły patyczek kosmetyczny i zaczęłam dotykać po kolei każdego pomalowanego paznokcia. Rozpoczęłam od AVONu. Na pierwszy ogień poszedł Color Trend, na którym patyczek nie zostawił żadnego śladu. Następnie Lovely i tutaj wcale się nie zdziwiłam, gdy kolor się starł, tak samo jak na Essence. Na paznokciach, gdzie zaaplikowany był produkt Sally Hansen było inaczej. Na Color Trend nie został ślad, na Lovely również. Nie wielkie zadrapanie możecie zauważyć na Essence, ale nie jest ono tak mocne jak w przypadku wysuszacza z AVONu.
Jakie wyciągnęłam wnioski? Gdy emalia jest w miarę szybkoschnąca, nawet jeśli producent o tym nie zapewnia, to AVON poradzi sobie w zupełności. Niestety, gdy produkt jest problematyczny, nie daje rady, a szkoda, bo jego tłustość fajnie wpływa na nawilżenie skórek. Wysuszacz z AVONu na pewno nadaje się do lakierów Golden Rose, które schną w fajnym tempie i myślę, że do nich właśnie będę go używać. 
Sally Hansen to, jak dla mnie, istna perełka. W ciągu paru chwil wysuszy lub prawie wysuszy nawet najgorsze lakiery, które bez niej, na moich paznokciach, nie byłyby suche nigdy. Trzeba tylko uważać, aby nie nawdychać się za bardzo jego zapachu i nie zatruć się tym smrodem
Jeśli chodzi o ich ceny, to wysuszacz z AVONu kosztował ok. 10 zł, a z Sally Hansen ok. 15 zł, więc jest to porównywalne, a ten drugi wypada o wiele, wiele lepiej.
Znacie te produkty? Jakie jest Wasze zdanie?
Na Zaful trwa właśnie promocja na Dzień Kobiet, w której możecie kupić taniej stroje kąpielowe. Wystarczy kliknąć tutaj i po wybraniu bikini wpisać kod zafulgo, który obniży Wasze zamówienie aż o 20%
Czytaj dalej »

Szelki i smycz dla psa


Zwierzęta obecne są w moim życiu od bardzo dawna. Jako dziecko mieszkałam na wsi, na którą powróciłam. Chcąc, nie chcąc miałam kontakt ze zwierzyną domową, ale chętnie wybierałam się na spacery do lasu w nadziei, że zobaczę także tę leśną - zazwyczaj z marnym skutkiem, częściej spotykałam ją na drodze. Jednak największą miłość zawsze kierowałam ku psom. Nie wiem czy wiecie, ale jest taki przesąd, że jeśli Panna Młoda bardzo lubi zwierzęta, to będzie miała piękną pogodę na swoim ślubie. Przed moim non stop padał deszcz, ale piątek (tłuczenie butelek) i sobotę miałam naprawdę przepiękną. Słońce świeciło z taką mocą, że było przyjemnie ciepło.
Marzyłam o swoim własnym psiaku. W końcu marzenie się spełniło i rodzice kupili mi cudownego szczeniaczka rasy husky. Mój brat wybrał imię - Lampo (tak, dokładnie to samo jak pies, który jeździł koleją). Lampo była psem niezwykle domowym i przywiązanym do domowników, ale co zgodne z jej naturą - lubiła dużo chodzić i biegać. Dziś niestety już jej nie ma, ale w naszym domu pozostało jej szczenie - Piorun. Tak jak jej matka chce być w ciągłym ruchu, a skoro zbliża się wiosna, temperatury mają skoczyć do góry, rozpoczną się także nasze spacery. Bardzo ważnymi są odpowiednia obroża lub szelki oraz smycz, które znalazłam w sklepie NaszeZoo
Wybrałam szelki z odblaskami. Nie każdy spacer będzie we wczesnych godzinach dnia. Czasami mogą być one także wieczorem, a nie ma nic bezpieczniejszego na drodze jak dobra widoczność. Odblaski to zapewniają. Warto myśleć nie tylko o sobie, ale również o swoim czworonogu. Szelki, powinny mieć wygodne zapięcia, które nie uwiera pupila, ale właściwie dopasowuje się do jego ciała. Dzięki temu w żaden sposób nie krępują ruchów, ani nie sprawiają dyskomfort.
Jeśli szelki Wam nie odpowiadają, na pewno znajdziecie idealną obrożę, która ma możliwość ustawienia światła pulsującego lub ciągłego. 
Do nich dobrałam smycz automatyczną. Nie raz miałam sytuację, kiedy pies chciał iść nieco dalej ode mnie, ale krótka tradycyjna smycz na to nie pozwalała i musiałam biegać razem z nim. Teraz nie będzie takiej potrzeby. Wybrana przeze mnie ma taśmę o długości 5 metrów. Będę mogła zablokować ją w każdym momencie bez obawy o zacinanie się.
Mam nadzieję, że taki zestaw posłuży nam dłuższy okres czasu, a spacery staną się dużą przyjemnością zarówno na Pioruna jak i dla mnie.

Czytaj dalej »

Neutrogena, Formuła Norweska, skoncentrowany krem do rąk

Po naprawdę długich poszukiwaniach nowego kremu, który dobrze sprawdza się szczególnie w te chłodniejsze dni wróciłam do firmy, która zazwyczaj mnie nie zawodzi - Neutrogeny.
Neutrogena® Formuła Norweska Krem do rąk bezzapachowy. Tylko kropla tej wzbogaconej w glicerynę formuły, przynosi natychmiastową ulgę oraz chroni suche, spierzchnięte dłonie. Nawet w najbardziej surowych warunkach sprawia, że dłonie są widocznie bardzo miękkie i gładkie. Stworzony we współpracy z dermatologami. Silnie skoncentrowany, bardzo wydajny - wystarcza na ponad 200 zastosowań.

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Palmitic Acid, Sodium Cetearyl Sulfate, Diauryl Thiodipropionate, Sodium Sulfate, Methylparaben, Propylparaben

Krem, który posiadam ma limitowaną edycję szaty graficznej. 50 ml tubka zakręcona czerwoną zakrętką zawsze przyciąga wzrok. Sam produkt jest naprawdę mono skoncentrowany. Na początku miałam problem, aby cokolwiek wycisnąć przez tą małą dziurkę. W kolorze jest półprzezroczysto-mleczny. Z łatwością się rozsmarowuje. Szybko się wchłania, ale pozostawia delikatnie lepką warstwę. Jest on prawie bez zapachowy. Sprawne nosy wyczują delikatną woń.
Działa natychmiastowo, moim spierzchniętym dłoniom ulgę przynosi w mgnieniu oka. Minusem jest to, że pomimo skoncentrowanej formuły i zapewnieniom producenta, wcale nie taka kropla poprawia stan dłoni. Ja musiałam wydobyć sporą żmijkę. Skóra jest gładsza, ale nie jest to super efekt. Z biegiem czasu coraz bardziej wyczuwalny jest film, który gdy dłonie odrobinę się spocą, bardziej się klei.
Krem jest idealny na zimę, kiedy takie sytuacje wcale mi nie przeszkadzają i dodatkowo chronią dłonie. Latem efekt ten może być zbyt ciężki.



Lubicie kremy Neutrogena? Który jest Waszym ulubionym?


Na Zaful trwa właśnie promocja na Dzień Kobiet, w której możecie kupić taniej stroje kąpielowe. Wystarczy kliknąć tutaj i po wybraniu bikini wpisać kod zafulgo, który obniży Wasze zamówienie aż o 20%
Czytaj dalej »

Born Pretty Store - serduszkowe cekiny

Bardzo lubię, kiedy na moich paznokciach są ładne ozdoby. Czasami mam mały bunt i wybieram najprostsze manicure, ale dodatków posiadam sporo. Nic dziwnego, że nie mogłam przejść obojętnie obok kolejnych cekinów. Tym razem wybrałam dwa słoiczki ze strony Born Pretty Store. Pierwszy zawiera w sobie serduszka w kolorach białym, różowym i fioletowym, drugi w kolorach białym czerwonym i czarnym.
Pod względem technicznym nie wiele różnią się od siebie. Wykonane są z dość sztywnej folii, która lubi odstawać od paznokcia. Aby temu zaradzić aplikuję dwie grubsze warstwy topu. Moim zdaniem lepiej prezentują się na hybrydzie, ponieważ tradycyjny top nie pokryje ich tak dobrze. Na moje paznokcie są zbyt duże, aby ewentualnie umieścić więcej niż jedną cekinkę. Zauważyć można, co dotyczy pierwszego słoiczka, że ich kolory nie są równe na całym serduszku. Natomiast obie wersje kolorystyczne posiadają nierówności. Można je dostrzec już po skończonej stylizacji, ale nie rzuca się to bardzo w oczy. Problemem jest fakt, że serduszka nie lubią przyjmować topów hybrydowych. Dosłownie na momencie spływa on z nich, dlatego tutaj o wiele lepiej sprawdza się lampa LED, która w sekundę zamraża top.
Serduszka z drugiego słoiczka w kolorach białym, czerwonym i czarnym są lepiej napigmentowane, a niżeli chociażby fiolet. Jednak z czasem, podobnie jak w holograficznych cekinach, top się od nich odkleja, ale pod grubą warstwą są bezpieczne i wytrzymują do zmiany manicure.
Na ogromny plus zasługuje ich ilość, bo jest ich MNÓSTWO. Kolejne ozdoby, które nigdy mi się nie skończą.

Co myślicie o takich ozdobach? Jak Wam się podobają te serduszka? Wykorzystałybyście je w swoich manicure?

Na Zaful trwa właśnie promocja na Dzień Kobiet, w której możecie kupić taniej stroje kąpielowe. Wystarczy kliknąć tutaj i po wybraniu bikini wpisać kod zafulgo, który obniży Wasze zamówienie aż o 20%
Czytaj dalej »

Etnoświat, Oma Gertrude, szampon dodający objętości


Lubię dbać o włosy. Tym bardziej wtedy kiedy widzę efekty. Od wiosny planuję rozpocząć ponownie olejowanie na mokro, chociaż jak mi to wyjdzie - naprawdę nie wiem. Nie zamierzam robić tego codziennie, może dwa, trzy razy w tygodniu. Oprócz odpowiedniego nawilżenia bardzo ważne dla mnie jest także dodanie im objętości, bo już z natury są cienkie. Dziś opowiem Wam o kosmetyku, a dokładnie szamponie, który ma właśnie dodać objętości marki Oma Gertrude. Możecie kupić go na EtnoŚwiat. Jeśli jesteście ciekawe jak się sprawdził, to zapraszam!

Na południu Niemiec mieszka babcia Gertruda, która przez całe swoje życie poznaje ziółka i stwarza unikalne domowe kosmetyki. W oparciu o jej wielokrotne doświadczenie, stworzyliśmy nową linię kosmetyczną na podstawie naturalnych ziół i roślin. Szampon zawiera organiczny wyciąg z żurawiny i organiczny olejek z pszenicy, dzięki temu delikatnie oczyszcza i pielęgnuje cienkie włosy, nadaje im puszystość i objętość.
Pielęgnacyjny szampon stworzony przez babcię Gertrudę. Nie zawiera SLSów, parabenów, silikonów. Posiada łagodny skład, nie podrażniający skóry głowy. Wygodne, ekonomiczne opakowanie z pompką.
SKŁAD: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Cocamidoproyl Betaine, Glycerin, Lauryl Glucoside, Vaccinum Macrocarpon Fruit Extract*, Triticum Vulgare Germ Oil*, Sodium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Tocopherol, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Limonene.

(*) - składniki z upraw ekologicznych

To, co moim zdaniem zasługuję na pochwałę, to pompka. Zdecydowanie ułatwia ona wyciąganie kosmetyku z dość dużej butelki, bo mieści się w niej 500 ml. Mechanizm działa bez zarzuty, choć jest trochę płytki. Aby starczyło na moje włosy muszę nacisnąć przynajmniej 4 razy. Za pierwszy razem nie umyję ich. Podobnie jak i za drugim. Czasami uda się za trzecim. Szampon jest bardzo delikatny, a pierwsza próba to coś w rodzaju "mycia wstępnego", gdzie ewentualnie doczyszczę tylko okolice skóry głowy. Pieni się również słabo. Druga próba także nie przynosi spektakularnych efektów. Dopiero trzecią lub czwartą można nazwać prawdziwym spa dla włosów. Tutaj wytwarza się sporej ilości piana, która świetnie doczyszcza i pielęgnuje. Nie mam problemów ze spłukaniem, a już po odsączeniu wody w turban z ręcznika z rozczesaniem włosów. Naprawdę nie potrzebuje nawet grama odżywki.
Po pierwszym użyciu, gdy już moje włosy były całkowicie suche zastanawiałam się dlaczego mam ich aż tak dużo. Dopiero później przypomniałam sobie, że użyłam tego szamponu. Identyczne zdziwienie mam za każdym razem. Efekt utrzymuje się ok. 2 dni, chociaż zazwyczaj mam zaplecionego warkocza, po tym czasie ponownie myję włosy.

Sam szampon jest bezbarwny o cytrysowo-kwaśnym zapachu, zapewne dzięki żurawinie. Jest warto zainteresowania przez te z Was, które tak jak ja zmagają się z cienkimi włosami lub są one przerzedzone. Z pewnością Wam pomoże ich stan podratować.


Jakie jest Wasze zdanie o szamponach dodających objętość? Znacie ten kosmetyk marki Ome Gertrude? 

Na Zaful trwa właśnie promocja na Dzień Kobiet, w której możecie kupić taniej stroje kąpielowe. Wystarczy kliknąć tutaj i po wybraniu bikini wpisać kod zafulgo, który obniży Wasze zamówienie aż o 20%
Czytaj dalej »

Namiot jako najlepsze rozwiązanie dla imprez plenerowych


Nie wiem jak w Waszych miejscowościach, ale w Chełmnie parę razy do roku mają miejsce różnego rodzaju imprezy plenerowe. Ostatnim takim wydarzeniem były Walentynki. U nas jest to hucznie obchodzone (kwestia podlega dyskusji). Na Rynku i wzdłuż deptaka rozłożone są namioty, w których można kupić przeróżne rzeczy związane z tym świętem, zapraszana jest mniej lub bardziej znana i lubiana Gwiazda Wieczoru. Ogólnie dzieje się.
Często przyglądam się wystawcom i zastanawiam czy naprawdę warto to wszystko rozkładać, wszak czasami zajmuje to sporo czasu, ale ja również raz skorzystałam z tego wyjścia podczas mojej prywatnej imprezy plenerowej, kiesy to namiot okazał się niezbędny.
W moich stronach tradycją jest tłuczenie butelek, na wieczór przed ślubem. Goście, znajomi, sąsiedzi przychodzą do domu przyszłej Panny Młodej, gdzie biją butelki na szczęście Młodej Pary. To wydarzenie zorganizowałam po swojemu. Chciałam miły wieczór z dobrym jedzeniem i muzyką, aby nie było to tylko sztywne siedzenie i picie. Wszystko poszło po mojej myśli. DJ super wszystko poprowadził, goście najedli się do syta i przede wszystkim tańczyli i dobrze bawili się do późnych godzin nocnych, pytając czy to już wesele. Naprawdę było bardzo, bardzo fajnie.
Namioty imprezowe, które można szybko rozłożyć i złożyć okazują się świetnym rozwiązaniem. Dla handlowców szczególnie tych, którzy często się przemieszczają bardzo ważnym jest, aby ich montaż i demontaż przebiegł sprawnie. Dla mnie stały się przedmiotem miłych wspomnień, które zachowam do końca życia.
A Wy korzystałyście z takich namiotów? Może byliście na imprezie plenerowej z ich wykorzystaniem? Ja jestem ogromną fanką takich wydarzeń, szczególnie gdy odbywają się latem i szczerze mówiąc z chęcią zorganizuję kolejne, prywatne, ale tym razem już o nieco innej tematyce, ale wciąż miłej i rodzinnej.
Czytaj dalej »

Voiger, Tłusty Brud Spray


Wiele kobiet wie jak ciężkie bywają do usunięcia tłuste zabrudzenia. Wypróbowałam naprawdę wiele różnych specyfików, zarówno z tych tańszych jak i droższych półek cenowych. Testowałam je w miejscu najbardziej narażonym na taki tłuszcz - mojej kuchence. Jest ona dość nowa, kupiona nie całe pół roku temu w srebrnym kolorze. Widać na niej każdą, nawet najmniejszą, plamkę czy zaciek. Niestety, żaden produkt nie usunął ich nigdy w 100% pomimo niezłego szorowania. Na stronie Ambasadorka Kosmetyczna udało mi się wygrać Voiger, środek do usuwania tłustych zabrudzeń i to dziś chcę Wam opowiedzieć kilka słów.

Zastosowanie:
Środek do usuwania wszelkich tłustych zabrudzeń. Nieodzowny w domu jak i warsztacie. Skutecznie usuwa zabrudzenia z olejów, smarów i innych tłuszczów. Doskonale nadaje się do czyszczenia pieców, okapów kuchennych, blatów, kratek wentylacyjnych, szafek, ram okiennych, itp. Dzięki formie spray dotarcie do trudno dostępnych miejsc stało się jeszcze łatwiejsze, a mycie jeszcze skuteczniejsze.
Sposób użycia:
Zanieczyszczoną powierzchnię spryskać środkiem, w zależności od stopnia zabrudzenia chwilę odczekać, a następnie przetrzeć wilgotną ścierką lub gąbką. Powierzchnie mające kontakt z żywnością należy spłukać wodą. Uwaga: przed użyciem środka należy sprawdzić mytą powierzchnię na trwałość kolorów.

Spray występuje w typowej butelce, identycznej do innych, które również służą do czyszczenia. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Nie wiem czy zwróciłabym na nią uwagę w sklepie. Aby ją otworzyć należy przekręcić spryskiwacz ze stop na np. rozpylenie. Szata graficzna w głównej mierze utrzymana jest w kolorach bieli i zieleni z odrobiną niebieskiego czy czerwonego. Czy jego zapach przypomina melona? Nie wiem. Nigdy go nie wąchałam, ale podczas używania jest troszkę duszący. Pracując z nim nie miałam ubranych rękawiczek, ale nie uczulił mojej skóry, ani jej nie podrażnił, chociaż w części UWAGA, napisane jest, że może działać drażniąco na oczy czy skórę oraz P101 - W razie konieczności zasięgnięcia porady lekarza należy pokazać pojemnik lub etykietę, P102 - Chronić przed dziećmi, P280 - Stosować rękawice ochronne/odzież ochronną/ochronę oczu/ochronę twarzy, P305+P351+P338 - W przypadku dostania się do oczu: Ostrożnie płukać wodą przez kilka minut. Wyjąć soczewki kontaktowe, jeżeli są i można je łatwo usunąć. Nadal płukać.

Po pierwszym zastosowaniu byłam zawiedziona. Nie zrobił nic, tłuste plamy jak były, tak zostały. Dałam mu drugą szansę. Spryskałam powierzchnię sprayem, poczekałam ok. 5 minut i dopiero wtedy zaczęłam czyścić. Uwierzcie, że wszystko ładnie zniknęło. Koło palników na metalu miałam ciemne plamy, inne środki tylko je przyciemniały. Voiger sprawił, że stały one się prawie niezauważalne. Czyszczenie było miłe i przyjemnie, bo przynosiło efekty. Niestety, nie było już tak różowo kiedy po dokładnym sprzątnięciu wszystko wyschło. Pojawiły się ogromne zacieki, których nie mogłam wyczyścić nawet mocno nabłyszczającymi środkami. Dopiero po paru dniach usunęłam je. Nie używałam go już na innych powierzchniach, ale można nim czyścić także piece, okapy kuchenne, blaty i szafki, kratki wentylacyjne czy ramy okienne.
Jeśli chodzi o kuchenki to zdecydowanie lepiej sprawdzałby się na białych, gdzie zacieki nie są tak widoczne, ale biorąc pod uwagę, że jako jedyny doczyścił miejsca, dla których inne środki były za słabe, jestem bardziej na plus.

Używałyście tego produktu? Czego Wy używacie do czyszczenia powierzchni w swojej kuchni?

 
Na Zaful trwa właśnie promocja na Dzień Kobiet, w której możecie kupić taniej stroje kąpielowe. Wystarczy kliknąć tutaj i po wybraniu bikini wpisać kod zafulgo, który obniży Wasze zamówienie aż o 20%
Czytaj dalej »

Lakiery hybrydowe Maga

Uwielbiam otrzymywać nowe hybrydy. Mam już ich całkiem sporo i prędzej stracą ważność niż je wykorzystam do końca, ale cieszy mnie każda nowa buteleczka. W dzisiejszym poście chciałabym Wam przybliżyć bazę, top i 8 kolorów marki Maga.
Każdy z nich znajduje się w czarnej, matowej buteleczce z białym logo i srebrnymi napisami. Mieści się w nich 6,5 ml lakieru. Nakrętka również jest zrobiona z matowego plastiku, ale już nieco innego niż buteleczka. Na górze znajduje się naklejka kolor. Pędzelek jest średnio długi, ani za szeroki, ani za wąski, prosto ścięty. Bardzo dobrze się nim maluje

Wybrałam Base Hard, aby przetestować czy wzmocni moje paznokcie, która są cienkie jak papierek. Przygotowałam odpowiednio paznokcie, zaaplikowałam jedną warstwę i... nic. Druga nie wiele je wzmocniła. Na trzecią nałożyłam puder akrylowy i dopiero wtedy poczułam, że są twarde.
Baza utwardza się w lampie LED w 30 sek. Jest gęsta, przez co trudnią nią zalać skórki. Nie użyłam jej do przedłużania paznokci także nie mam pojęcia jak sprawdza się w tej kwestii. O jej trwałości na pewno wkrótce Wam opowiem.

Lakiery hybrydowe kolorowe są także gęste oraz bardzo ładnie napigmentowane. Potrafią kryć już po jedne warstwie.

Słodki róż w stylu Barbie, idealny zarówno na wiosnę, jak i na lato.

Bardzo podobny do w/w koloru, jednak odrobinkę ciemniejszy i bardziej wpadający w neonowe tony.

Ciemnoturkusowy z odrobiną szmaragdowych odcieni. Wydaje się być lepszy na jesień, ale postaram się użyć go wcześniej ;D

Stonowany, lekko przybrudzony błękit. To co mogę mu zarzucić to rozwarstwianie się, ale mimo wszystko jest piękny

Neonowy malinowy kolor. Zdecydowanie najlepszy na lato. Dodatkowo nałożony na białą bazę w towarzystwie opalonej skóry będzie wyglądał świetnie.
Z takie koloru jestem najmniej zadowolona. Rozczarował mnie kompletnie. Oczekiwałam stonowanego fioletu, a tak naprawdę to kawa frappe z niewielką ilością fioletowego pigmentu.

Połączenie grafitu i granatu. Kolor idealnie odzwierciedlający ciemne chmury przed burzą. Jeden z moich ulubieńców.

Piękny lawendowy kolor. Mam na niego pomysł i czekam z realizacją. 

Jest to produkt, który dzięki technologii ciekłych kryształów sprawia, że zdobienie jest trwałe, dodatkowo zapewnia cudowny blask i rzeczywiście tak jest. Paznokcie ładnie się błyszczą, dając efekt mokrych, wyjętych dopiero z wody.  Top również należy do gęstych. Łatwo się rozprowadza na płytce. Utwardza się go 30 sek w lampie LED.
W ogólnym rozrachunku jestem bardzo zadowolona. Mam ogromną nadzieję, że wkrótce uda mi się wykorzystać je w zdobieniu. Pomysłów kilka w głowie mi się zrodziło. Oby wyszły tak jak planuje.

Co sądzicie o lakierach hybrydowych Maga? Jaki kolor najbardziej Wam się spodobał?

Na Zaful trwa właśnie promocja na Dzień Kobiet, w której możecie kupić taniej stroje kąpielowe. Wystarczy kliknąć tutaj i po wybraniu bikini wpisać kod zafulgo, który obniży Wasze zamówienie aż o 20%
Czytaj dalej »

Yves Rocher, energizujący żel peelingujący pod prysznic

Uwielbiam żele pod prysznic. Te, które mają w sobie peelingujące drobinki jeszcze bardziej. Kosmetyki Yves Rocher dostałam na święta, więc szybko rozpoczęłam testowanie. Ucieszyłam się tym bardziej, że doskonale trafiły one w mój gust i są prawie całe z naturalnych składników.  Na pierwszy ogień poszedł energizujący żel peelingujący pod prysznic mango&kolendra.

Peelingujący żel pod prysznic do codziennego stosowania łączący przyjemność i delikatność.

Zawiera naturalne drobinki peelingujące w 100% z pestek owoców, aby zapewnić delikatny peeling.
W środku kulistych owoców Kolendry kryje się całe bogactwo olejku eterycznego. Jego korzenne i kwiatowe nuty oraz pikantna i ożywcza świeżość zostały uzupełnione o barwne i wibrujące nuty mango. Kompozycja zapachowa urzeka witalnością, która pobudza zmysły.
Wybór i połączenie składników roślinnych dokonany w oparciu o ich dobroczynne właściwości.
Składniki pochodzenia roślinnego : drobinki peelingujące w 100% z pestek owoców
Formuła zawiera ponad 96% składników pochodzenia naturalnego
Formuła łatwo ulegająca biodegradacji
Eco tuba zawierające 25% plastiku, mniej niż poprzednio
Bez parabenów

Peeling znajduje się w 200 ml tubie zamykanej na klik. Uwielbiam szatę graficzną wielu produktów YR i ta także mi się podoba. Osoba, która je projektuje jest mistrzem świata. Przez opakowanie można dostrzec wiele peelingujących drobinek zanurzonych w przezroczystej pomarańczowej bazie. Zapach ma przepiękny, o ile lubicie mango. Ostatnio wolę delikatniejsze aromaty, ale ten zapach przyciąga jak magnes, gdybym mogła zużyłabym wszystko na raz.
Żelu używam zawsze na zwilżoną skórę, chociaż na sucho także daje radę. Drobinki są bardzo delikatne i tak też peelingują. Zauważyłam, że sprawdzają się one lepiej niż mocne i grube zdzieraki. Te dają subtelny wykończenie, po którym ciało jest niezwykle gładkie i przyjemne w dotyku.
Żel tworzy delikatną pianę. Usuwa ona wszystkie, nawet najmniejsze zabrudzenia. Świetnie sprawdza się przed depilacją, gdzie fajne usuwa martwy naskórek.


Kosmetyk jest naprawdę energizujący i pobudza do działania. Używałam go zimą, ale jestem ciekawa czy  upalne dni równie dobrze by odświeżał.


Znacie kosmetyki Yves Rocher? Lubicie je? Co sądzicie o tym żelu. 


Na Zaful trwa właśnie promocja na Dzień Kobiet, w której możecie kupić taniej stroje kąpielowe. Wystarczy kliknąć tutaj i po wybraniu bikini wpisać kod zafulgo, który obniży Wasze zamówienie aż o 20%
Czytaj dalej »

Pani Walewska, nawilżająca pomadka do ust nr 33

Lubię wygrywać rozdanie czy konkursy, bo wtedy mogę przetestować kosmetyki, o których nawet nie słyszałam. Podobnie było z pomadką Pani Walewska, którą zobaczyłam pierwszy raz. Była jedną z pierwszych produktów, które zaczęłam testować i szybko wyrobiłam sobie o niej zdanie.

Nawilżająca pomadka do ust przeznaczona do makijażu każdego rodzaju cery. Łączy w sobie pielęgnację, delikatną kremową konsystencję i żywe kolory. Głęboko nawilżająca formuła wzbogacona naturalnymi woskami, olejem rycynowym oraz kompleksem witamin A, E i F zapewnia ustom gładkość i nawilżenie. Zestaw ośmiu trwałych odcieni mocno nasyconych pigmentami pozwala tworzyć hipnotyzujący makijaż ust. Pomadka wyjątkowo długo utrzymuje się na ustach, nie skleja, nie wysusza. Nawilżająca szminka Pani Walewska Classic MAKEUP równomiernie pokrywa powierzchnię ust: od średniego po pełne dając satynowe wykończenie. Zapakowana w piękne opakowanie w charakterystycznym dla marki Pani Walewska niebieskim kolorze.

Pomadka znajduje się w cudownym opakowaniu, w kolorze granatowym wpadającym we fiolet ze złotymi napisami.  Po wielu matowych ustach naszła mnie chęć na coś innego a ten produkt okazał się być świetną odskocznią. Jednak gdybym miała sama kupować, to nie wiem czy skusiłabym się na taki kolor.
Pomadka fajnie nawilża i dzięki niej nie muszę wcześniej wsmarowywać balsamów czy olejków. Cudowna kremowa konsystencja sprawia, ze aż płynie aplikowana na usta. Daje ładne wykończenie, które można nazwać satynowym. Zawarte w niej naturalne woski, oleje czy witaminy odżywiają i poprawiają stan i wygląd ust. Napigmentowana jest bardzo ładnie. Kolor, który wydawał się być nie dla mnie polubiłam od pierwszych chwil. Jednak z trwałością nie ma efektu wow. Jedzenie i picie sprawnie sprawiają, ze znika i tę część makijażu trzeba poprawić.
Myślę, że nie ma co narzekać, bo więcej ma plusów niż minusów, a odżywienie  nawilżenie powoduje, że w mroźne dni chętnie po nią sięgam.

Cześć! Na Zaful trwa właśnie promocja na Dzień Kobiet, w której możecie kupić taniej stroje kąpielowe. Wystarczy kliknąć tutaj i po wybraniu bikini wpisać kod zafulgo, który obniży Wasze zamówienie aż o 20%

Jak podoba Wam się kolor pomadki? Lubicie takie czy sięgacie po inne? Znacie ten kosmetyk lub firmę?
Czytaj dalej »

Ulubieńcy stycznia


Tak wiem... W czas mi się przypomniało. Za parę dni rozpoczyna się marzec, a ja dopiero piszę o styczniu. No cóż, przyglądając posty zauważyłam, że jeden jest nieopublikowany. Szkoda, żeby się zmarnował, dlatego robię to dzisiaj. Wszak lepiej późno niż wcale.


Spotkałyście je na pewno nie raz na moich zdjęciach. Są niezastąpione. Do tego pięknie podkreślają biel, którą tak uwielbiam. Ale nie wykorzystuję ich tylko jako gadżety. Drugi komplet, który zamówiłam przez pomyłkę służy mi w makijażu - głównie do kosmetyków mineralnych. W tej roli spisuje się naprawdę genialnie. Nie tworzy żadnych plam na twarzy, a pięknie rozciera róże, blenduje cienie, aplikuje korektor.


Nie miałam jeszcze ponownej okazji, aby ich użyć, mimo to bardzo je lubię. Z miłą chęcią dodam je do wiosennej stylizacji paznokci, którą chciałabym wykonać w odcieniach pastelowego błękitu i bieli. Jesteście ciekawe?


Najlepsza ze tych wód różanych które miałam testować nawet w maleńkich ilościach. Zmywa każdą ilość makijażu, nie powoduje podrażnień, poprawia wygląd skóry i jej nawilżenie. Czego chcieć więcej?


Używam go już sporą ilość dni, aby wiedzieć, że nie tylko świetnie wygląda, ale także jest funkcjonalny. Mieści się w torebce, nie mam problemu aby wyjąć go podczas płacenia. Mimo że zazwyczaj upycham do niego wszelkie paragony, to nadal jest płaski i nie wypycha się. Chętnie kupię inne warianty kolorystyczne.


Dobrze nawilża moje włosy, ale nie obciąża ich. Współpracuje w różnymi szamponami, zarówno tymi typowo naturalnymi, jak i trochę mniej. Jest mega wydajna. Stosuję ją od stycznia i jak na razie zużyłam jej naprawdę mało.


Moja mała perełka. Przynosi ulgę spierzchniętym dłoniom, nawet po bardzo dużym mrozie, a gdy zaaplikuje go przed wyjściem sprawia, że niskie temperatury nie są tak mocno odczuwalne. Zastosowany na noc dodatkowo regeneruje skórę i poprawia stan skórek wokół paznokci.


Najpiękniejszy podarunek dla bliskiej osoby, w tym wypadku mojego męża. Wszyscy się zachwycają nad tą fotoksiążką i jakością jej wykonania. Zdjęcia są bardzo wyraźne i w odpowiednich kolorach, a druk na najwyższym poziomie. Z pewnością zamówię kolejne, gdy tylko uzbieram zdjęcia.

Tak wygląda moja lista ulubieńców ze stycznia. Jak zauważyłyście to misz-masz produktów kosmetycznych i niekosmetycznych. Myślę, że wkrótce będziecie mogły zobaczyć taką listę, ale już z tym, co zachwyciło mnie w lutym :).
Czytaj dalej »

Nail Challenge Colorfull Alphabet - b jak burgundowy

Cześć dziewczyny!
Manicure w kolorze burgundu chodziło za mną bardzo długo. To, które dziś Wam pokażę nosiłam na początku listopada, chociaż kolor dobrze wyglądałby w każdą porę roku. Połączyłam tutaj piękny kolor z rajstopkowym zdobieniem. Całe zdobienie nosiło mi się bardzo dobrze i wyglądało ono niezwykle elegancko. Jeśli śledzicie mnie na facebooku lub instagramie mogłyście zauważyć, że nieco zmieniłam także kształt paznokci, pomimo że miałam ochotę je skrócić.
Jako bazę użyłam MSHARE, o której pisałam Wam tutaj. Świetnie utwardza paznokcie i wyrównuję ich powierzchnię. Po utwardzeniu na cztery paznokcie nałożyłam żel kolorowy CANNI 634. Jak większość tych produktów pracuje się z nimi bardzo dobrze. Do pełnego krycia wystarczą dwie cienkie warstwy, chociaż ja dla lepszego nasycenia koloru nałożyłam trzy. Utwardzają się w 30 s w lampie LED 48 w. Sam kolor jest naprawdę piękny. Cudownie komponuje się nie tylko z czernią, ale także z lżejszymi, jasnymi odcieniami i zdobieniami. Na moich paznokciach, bez jakichkolwiek zapowietrzeń utrzymuje się do spiłowania, czyli około dwóch tygodni. Po tym czasie całość mi się znudziła, a odrost był już zbyt duży.
Na paznokciu serdecznego palca postanowiłam zrobić rajstopkę. Wymieszałam jedną kroplę 031 BLACK DIAMOND z trzema kroplami topu i cienkimi warstwami nałożyłam na paznokcie, każdorazowo utwardzając 5 s w lampie LED. Następnie wybrany wzór z naklejki wodnej przykleiłam na klejącą warstwę i całość utrwaliłam I'M MATT TOP COAT. Paznokcie z burgundem pokryłam ulubionym topem od MylaQ.
Naklejki pochodzą z arkusika STZ-V009, na którym to jest jeden większy wzór, a my wycinamy odpowiedni fragment. Znajduje się on na przezroczystej folii, więc nie ma żadnego problemu z aplikacją na paznokcie. Moim zdaniem dużo lepiej wygląda i trzyma się, gdy daną naklejkę nałożymy nie na klejącą warstwę, a na warstwę nieutwardzonego topu, a następnie utwardzimy go w lampie. 
Przez myśl przeszło mi, aby może dodać jakieś cyrkonie lub pyłek, ale koniec końców zostawiłam całość tak jak była.
Dawniej nie pomyślałabym, aby burgund zagościł na moich paznokciach, ale jak wiecie, a ja powtarzam to po raz kolejny, kobieta zmienną jest.
Czytaj dalej »